Lifestyle

URODZINY

fot. Kamila Walczak

Stało się. Mam 32 lata.

Niby dużo, ale jednak nie aż tak bardzo. Inni mają więcej, jeżeli ma mnie to pocieszyć.

Czy przejmuję się wiekiem? Do trzydziestych urodzin nie miałam powodów, po przekroczeniu magicznej granicy zmieniłam zdanie. Czas leci mi jakby szybciej, zacierają się wspomnienia i co najgorsze, mogę już powiedzieć, że „trzydzieści lat temu…” – czasami mi z tym źle.

Po nieprzespanej nocy worki pod oczami wołają o korektor, ciało już nie takie – nie wybacza fast foodów i oczekuje ćwiczeń, a codzienność czasami potrafi sprawić, że zastanawiam się, czy jeszcze zdążę spełnić marzenia.

Jest też druga strona medalu. Jestem kobietą. Samodzielną, niezależną, mogącą pochwalić się pewnymi sukcesami. Do wszystkiego doszłam w pojedynkę. Bez wsparcia drugiej osoby. I najważniejsza sprawa: jestem Mamą. I to chyba całkiem niezłą. Mój Syn mnie lubi, wychowawczyni chwali, a ja też czuję się w tej trudnej roli coraz pewniej. Jesteśmy zdrowi, mamy dach nad głową i pełną lodówkę. A ja? Jestem dojrzała. Życie nauczyło mnie odpuszczania, kompromisu. Chociaż znajdą się tacy, którzy nazywają mnie Zołzą i Uparciuchem. Bo taka też jestem. Sądzę, że mam to po Mamie. I nie zmienię tego. Nie dlatego, że nie mogę czy nie potrafię. Po prostu nie chcę. Lubię siebie. I uczę się na błędach. Jeszcze najczęściej na własnych, ale uczę się. Podsumowując swoje dotychczasowe życie czuję satysfakcję. Oczywiście, wiele rzeczy bym zmieniła, ale staram się akceptować życie takim, jakie jest, chociaż bywa ciężko, kiedy pod nogi spada kolejna kłoda, a Ty po raz setny słyszysz „nie martw się, będzie dobrze”. A wiesz, że „będzie dobrze” nie zagwarantuje Ci opłacenia rachunków. To nic. Każda kłoda to kolejna lekcja, która z pewnością przyda się w dalszym życiu.

A marzenia? Najważniejsze spełnia się każdego dnia – uśmiech Dziecka jest najlepszym lekarstwem na smutki. A całą resztę jeszcze zrealizuję – Maks jest coraz starszy, staje się więc coraz fajniejszym towarzyszem mojej podróży. Może jednak nie jest tak źle? Może bilans jest jednak na plus? Kremy na zmarszczki są coraz lepsze, pani kosmetyczka przesympatyczna, zatem załóżmy, że przez najbliższy rok będzie świeciło słońce. A w dniu moich 33 urodzin opowiem Wam, jak było faktycznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *