Lifestyle

OKRES CHOROBOWY, CZYLI JESIEŃ JEST NADAL „BE”

Kamila Walczak grypa zapalenie zatok pęcherza

Długo mnie tu nie było. I niestety po części z mojej winy. Też tak macie, że kiedy dopada Was katar czy ból gardła bagatelizujecie problem i funkcjonujecie jak do tej pory?

Ja niestety należę do tej właśnie grupy. Było więc do przewidzenia, że kilkutygodniowe przeziębienie w końcu upomni się o odpoczynek. I tak skończyłam z antybiotykiem i zapaleniem zatok. A żeby ukarać mnie bardziej, mój organizm dołożył jeszcze zapalenie pęcherza. Także zamiast wypocząć przez tydzień pod kołdrą, zwijałam się z bólu. Tej dolegliwości nie życzę nawet najgorszemu wrogowi.

No nic, sześć dni spędziłam grzecznie w domu, regularnie aplikując przepisane medykamenty, dzisiaj jednak trzeba było wrócić do rzeczywistości. Czyli wstać z samego rana 🙁 Nie cierpię porannego wstawania. Chociaż, żeby było śmieszniej, przez ostatni tydzień budziłam się o 6:00 i miałam problem z ponownym zaśnięciem. Niektórzy nazywają to starością, ale liczę, że to jeszcze nie teraz 🙂

No nic. Dzisiaj jestem już w pracy, co prawda nadal biorę antybiotyk, ale mam nadzieję, że już nic się do mnie nie przyczepi. A swoją drogą – ponieważ dosyć często mam problemy z pęcherzem i nerkami, od dawna szukałam rozwiązania mojego problemu. I w zeszłym tygodniu pojawiło się światełko w tunelu. Otóż, istnieje szczepionka na tego typu dolegliwości. I jeżeli tylko się zakwalifikuję, mam zamiar ją zażyć. Osobiście jestem zwolenniczką szczepień i raczej zdania nie zmienię, także mam nadzieję, że takie rozwiązanie pomoże mi przynajmniej złagodzić objawy tak bardzo nieprzyjemnego zapalenia pęcherza. Kto miał ,ten wie 🙂 Trzymajcie się ciepło 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *