DYI Lifestyle

MANICURE HYBRYDOWY

LaQell lakier hybrydowy Kamila Walczak hybryda
fot. Kamila Walczak

Przywiązuję ogromną wagę do dłoni. I nie ma znaczenia, czy są to dłonie damskie czy męskie. Cieszę się, że panowie również zaczynają zwracać uwagę na tę część swojego ciała i coraz częściej można spotkać przedstawicieli płci męskiej w gabinetach kosmetycznych.

O ile od panów nie oczekuję umiejętności profesjonalnego wykonania manicure, o tyle uważam, że bycie przedstawicielką płci pięknej zobowiązuje do zaznajomienia się przynajmniej z podstawowym zakresem pielęgnacji dłoni i paznokci.

Dzisiaj słów kilka o popularnym od lat manicure hybrydowym. Fanką tej formy zdobienia paznokci jestem od wielu lat. Wykonuję go regularnie co dwa tygodnie, przeważnie w sprawdzonych salonach kosmetycznych. Zdarza się jednak, że hybrydę robię sama w domu. Ponieważ bardzo lubię testować nowe dla mnie kosmetyki, do pierwszego własnoręcznie wykonanego manicure sprowokowała mnie jedna z drogerii internetowych. Nabyłam więc lampę, akcesoria niezbędne do wykonania zabiegu i wybrane lakiery wraz z topem i bazą i postanowiłam wkroczyć na obcy teren. Tak jak wspominałam, z hybrydy korzystam od lat, nie miałam więc problemu z wykonywaniem poszczególnych etapów manicure – podpatrzyłam wszystko u mojej pani kosmetyczki 🙂 Efekt? Wyszło super. Problem pojawił się po dwóch tygodniach, kiedy należało lakier zdjąć. Ta czynność sprawiła mi najwięcej problemów i przyznam, że do dzisiaj na myśl o ściąganiu hybrydy dostaję gęsiej skórki.

LaQell lakier hybrydowy LaQell lakier hybrydowy Kamila Walczak hybrydaKamila Walczak hybryda
fot. Kamila Walczak

Jakiś czas później zobaczyłam w Drogerii Natura szafę z kosmetykami Pierre Rene, a na niej…..lakiery hybrydowe!!! Cena przystępna, kolory ładne, nabyłam więc nowe kosmetyki i zabrałam się za testowanie. O ile same lakiery ładnie się trzymały i nie były trudne w aplikacji, to samo opakowanie pozostawiało wiele do życzenia. Dlaczego? Jakimś cudem pędzelek odczepił się od zakrętki i został w buteleczce z lakierem, co spowodowało, że ten już raczej nie nadaje się do użytku. Poza tym  i tak już gęsty lakier bardzo szybko zgęstniał jeszcze bardziej. Dla tego produktu minus.

Nastąpiła przerwa w zabawie hybrydami. Wróciłam do kilku ukochanych kolorów lakierów klasycznych, jednak poprawianie manicure co dwa dni było dla mnie trochę uciążliwe, a nieumalowane paznokcie z jakiegoś powodu mnie bolą. I w tym czasie trafiłam na ciekawą nowość. W Biedronce (tak, nie pomyliłam się) dostałam lakiery hybrydowe nowej polskiej marki kosmetycznej LaQell. Na razie w ofercie mają sześć kolorów, bazę i top, ale na szczęście znalazłam wśród nich moje ulubione odcienie. Nabyłam więc lakiery w trzech kolorach: czerwonym, czarnym i różowym. Ponieważ lakiery kosztują 9,99 zł, nie robiłam sobie nadziei, że właśnie trafiłam na kosmetyk życia.  Co się jednak okazało? Produkt ma skład taki sam, jak lakiery z najwyższej półki. Dosyć sztywny, krótki pędzelek ułatwia nakładanie, a dwie warstwy w zupełności wystarczą do pełnego pokrycia płytki kolorem. Lakier nie kurczy się w lampie i ma niezbyt gęstą konsystencję, a tak a najbardziej mi odpowiada. Pierwszy tydzień noszenia czerwieni za mną, na razie nic się nie ściera, pięknie się świeci i jestem mega zadowolona. Jak się okazuje, lakiery można kupić także przez internet. Cena wyższa niż w Biedronce, nadal jednak przyjazna i nie ma ryzyka utraty zdrowia podczas walki o buteleczki z innymi klientkami 🙂

Koleżanki często pytają mnie, w jakim stanie są moje paznokcie po tylu latach stosowania hybrydy i nie wierzą, kiedy pokazuję im, że płytka jest w stanie nienaruszonym. Pilnuję, żeby nie ingerować za bardzo w powierzchnię paznokcia – unikam intensywnego piłowania lakieru i cały manicure robię delikatnie. Szkód brak.

 

Stan hybrydy LaQell po dwóch tygodniach? Nie odbiega od innych lakierów hybrydowych, także tych renomowanych firm. Jeżeli natomiast chodzi o ściąganie, którego tak bardzo się bałam, to muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Po niespełna 10 minutach „kompresów” z acetonem lakier sam odszedł od płytki, dzięki czemu nie musiałam nawet używać drewnianego patyczka. Przetarłam tylko pozostałą po bazie warstwę polerką i paznokcie były gotowe do kolejnego zabiegu.

LaQell lakier hybrydowy Kamila Walczak hybryda
fot. Kamila Walczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *